Włodzimierz Mokry

Literatura ukraińskiego odrodzenia narodowego
w rozumieniu historyka Jana Kozika

 

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności przedmiotem badań naukowych krakowskiego historyka Jana Kozika stały się dzieje ukraińskiego ruchu narodowego w pierwszej połowie wieku XIX w Galicji. Studia te zaowocowały w postaci wydanej w Krakowie rozprawy doktorskiej zatytułowanej Ukraiński ruch narodowy w Galicji w latach 1830–1848 (1973 r.) oraz habilitacyjnej Między reakcją a rewolucją. Studia z dziejów ukraińskiego ruchu narodowego w Galicji w latach 1848–1849 (1975 r.). Jedną z najcenniejszych wartości prac Jana Kozika jest nie tylko wzbudzająca podziw szczegółowa i całościowa znajomość ówczesnego piśmiennictwa ukraińskiego, a także polskiego, ale przede wszystkim głęboka świadomość znaczenia zachodnioukraińskiej literatury romantycznej w procesie kształtowania się świadomości nowożytnego narodu ukraińskiego w Galicji. Do zrozumienia zaś roli piśmiennictwa (nieprzypadkowo określanego mianem literatury drugiego odrodzenia narodowego, w procesie kształtowania się świadomości historycznej Rusinów-Ukraińców galicyjskich doszedł historyk krakowski dzięki: 1) poznaniu procesów narodotwórczych w Europie, a zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej; 2) pogłębionej ocenie stanu piśmiennictwa ukraińskiego najpierw przed wydaniem w 1836 roku almanachu “Rusałka Dnistrowa”, a następnie całej epoki przełomowego romantycznego odrodzenia; 3) poznaniu ukraińskiego życia kulturalno-literackiego, naukowego, religijnego, społeczno-ekonomicznego i politycznego w tym okresie; 4) prześledzeniu ewolucji literackiego języka ukraińskiego, rozwoju oświaty, działalności wydawniczej, przekładowej, wielorakich stosunków polsko-ukraińskich oraz związków Rusinów-Ukraińców galicyjskich z Ukraińcami znad Dniepru. Każda z wymienionych tu dziedzin to odrębne rozdziały w dziele historyka Jana Kozika, których oceny w oddzielnych referatach mogliby dokonać nie tylko historycy literatury, ale i lingwiści, językoznawcy, folkloryści, etnolodzy, historycy Cerkwi, a zwłaszcza specjaliści z dziejów jakże powikłanych i trudnych do obiektywnego wyświetlenia stosunków polsko-ukraińskich w XIX wieku.

Tym większe znaczenie i trwałe miejsce w historiografii polskiej i w ogóle wśród ukrainików uzyskują prace Jana Kozika z uwagi na ich wysoki obiektywizm w ocenie nie tylko polskich, ale i, co ważniejsze, ukraińskich historyków, czego miarą może być fakt wydania prac krakowskiego historyka w wersji angielskiej przez diasporę ukraińską w Ameryce pt. The Ukrainian National Movement in Galicia: 1815–1849 (Edmonton 1986).

Można zatem wierzyć, że dawno wyczerpane prace J. Kozika doczekają się już wkrótce wersji ukraińskojęzycznych, wydanych już w wolnej Ukrainie, gdzie w latach 1970 przekazywane były z Polski “kontrabandą” i to nie tylko z powodu ich zawartości treściowej, ale i z uwagi na dyskretnie skomponowaną niebiesko-żółtą obwolutę wydanej w 1973 roku przez Wydawnictwo Literackie książki Ukraiński ruch narodowy w Galicji w latach 1830–1848.

To właśnie ta, odpowiednio zredagowana rozprawa doktorska (opracowana już w 1967 roku na seminarium ówczesnego docenta dra habilitowanego, a dziś profesora Antoniego Podrazy), poprzedzona została odautorskim wyznaniem Jana Kozika, którego słowa mogą w sposób najbardziej przekonujący świadczyć o szczególnie ważnym znaczeniu, jakie w przekonaniu historyka Jana Kozika spełnili pisarze i ich dzieła w procesie narodowego odrodzenia Ukraińców. Słowo Od autora dowodzi zarazem, że Jan Kozik widział szczególnie ważną rolę działalności i wypowiedzi pisarzy w przełamywaniu nabrzmiałych od wieków konfliktów polsko-ukraińskich.

Na początku tych jakże trudnych dla Ukrainy i rozwoju dobrosąsiedzkich polsko--ukraińskich stosunków 1970-tych lat, Jan Kozik powiedział otwarcie, iż zdaje sobie sprawę z tego, że gruntowne zbadanie tendencji nurtujących społeczeństwo ukraińskie pierwszej połowy wieku XIX może przyczynić się do lepszego poznania i zrozumienia także nabrzmiałych od stuleci konfliktów polsko-ukraińskich. Stosunki te – jak kończy swe od serca napisane i wręcz programowe wyznanie –

z winy obu stron, nie rozwijały się tak, jak byśmy sobie tego życzyli. W tych to czasach, o których traktuje praca [czyli w 1830–1840-tych latach – dop. W.M.] – podkreślił autor omawianej książki – winniśmy szukać późniejszych wydarzeń, których echa do dziś tkwią w świadomości naszego społeczeństwa. Sprawy te, sądzę, należy wyjaśnić sobie do końca, bez przemilczeń i niedomówień. Bo jak pisał sto trzydzieści lat temu Taras Szewczenko: «Sława Bohu, szczo mynuło». [...] Serce boli, a opowiadać trzeba: niechaj wiedzą synowie i wnuki, że ojcowie ich mylili się, niech znowu bratają się ze swoimi wrogami...

Poprzedzenie swej pracy powyższym mottem, wyrażającym ideę poematu Hajdamacy Tarasa Szewczenki miało oznaczać przyjęcie przez historyka polskiego obowiązku i potrzeby dociekania i mówienia prawdy nawet tej nieprzyjemnej dla polskiej strony i gorzkiej zarówno dla Polaków, jak i Ukraińców. Chodziło tu przecież o ustalenie przyczyn tych niepowodzeń i błędów ówczesnych działaczy i polityków różnych narodowości, które doprowadziły do polsko-ukraińskich uprzedzeń i konfliktów. Jak wynika z obu prac Jana Kozika, główną przyczyną nieufności, a z czasem i wrogości Ukraińców do Polaków było zaprzeczanie w XIX wieku przez badaczy polskich (z małymi wyjątkami, jak np. Zorian Dołęga-Chodakowski) istnienia odrębnego języka, literatury, a także nieuznawanie przez Polaków istnienia odrębnego narodu ukraińskiego, jego praw kulturalnych i politycznych, a szczególnie powszechne nieuznawanie prawa Ukraińców do samostanowienia.

Tak krytyczne konstatacje pod adresem pokolenia XIX-wiecznych Polaków musiały nie współbrzmieć z linią przyjętą przez ówczesne pozanaukowe czynniki polityczne władz PRL w połowie lat 1970, najczęściej nadgorliwe służących idei internacjonalizmu pilnie propagowanej m.in. przez Towarzystwa Przyjaźni Polsko--Radzieckiej. O uznaniu prac interesującego nas historyka za naruszające oficjalnie przyjętą linię polityczną świadczyć może widoczny brak (poza kilkoma, dosłownie dwoma wyjątkami) recenzji tej znakomitej książki Jana Kozika, a także odstąpienie od wysuniętego przez Uniwersytet Jagielloński wniosku o nagrodę za tę pracę do ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a następnie nieprzyznanie do końca życia śp. Janowi Kozikowi stanowiska docenta.

Trudno się zresztą dziwić takiemu “rozwojowi kariery” wyróżniającego się wyjątkową skromnością, cierpliwością i życzliwością również dla Ukraińców krakowskiego ukrainisty, historyka, który konsekwentnie i z godną podziwu wytrwałością odsłaniał kolejne fakty, uwzględniając interesy nie tylko Polaków, ale i Ukraińców. Zaś swoją pracę habilitacyjną Między reakcją a rewolucją. Studia z dziejów ukraińskiego ruchu narodowego w Galicji w latach 1848–1849, nieprzypadkowo poprzedził współbrzmiącym z szewczenkowskim przesłaniem w poprzedniej książce, mottem z Adama Mickiewicza, który podobnie jak i Szewczenko marzył o godnym współżyciu narodów.

Ideą przewodnią tej drugiej pracy Jana Kozika stały się zatem przyświecające Prologowi książki następujące słowa przestrogi Mickiewicza:

Kto mówi o interesach jednego tylko narodu, jest nieprzyjacielem wolności.

Przestroga ta nabiera szczególnej wymowy w kontekście konfliktu przemyskiego i rozebrania kopuły byłej katedry greckokatolickiej. Chcąc podkreślić, iż w odrodzeniu narodowym Ukraińców najważniejsze znaczenie miała literatura w stworzonym w oparciu o ich żywą mowę rodzimą języku literackim, Jan Kozik dwa główne rozdziały swej rozprawy doktorskiej rozpoczął od ukazania następstw wynikających z zaniedbań w rozwoju rodzimej literatury. Głównym powodem hamującym kształtowanie się nowożytnego języka ukraińskiego były polemiki wokół koncepcji tworzenia się samego języka literackiego, a nawet inspirowanych z zewnątrz dyskusji, dotyczących jego graficznego zapisu za pomocą cyrylicy czy łacinki? Dlatego też w rozdziale noszącym tytuł Kształtowanie się koncepcji językowo-literackich, narodowych i społecznych, autor pracy, wskazując na nikłe owoce walki Ukraińców o język literacki i pisownię, przytacza pełne pesymizmu zdania z Rozprawy o języku ruskim Iwana Wahylewicza. Były to stwierdzenia tym bardziej smutne i gorzkie, że wydrukowane zostały w 1843 roku, a więc w roku śmierci najwybitniejszego pisarza z kręgu “Ruskiej Trójcy” Markijana Szaszkiewicza, do którego dzieła – jak słusznie obawiał się I. Wahylewicz – nawiązało dopiero pokolenie Iwana Franki. Natomiast w 1843 roku, groziła Rusinom utrata własnego języka i narodowej indywidualności, gdyż jak stwierdził cytowany przez Jana Kozika J. Wahylewicz:

Teraz nie masz południoworuskiej wyższej klasy, należy ona do narodu polskiego lub ruskiego (tj. rosyjskiego – J.K.). Średnia klasa, nie znając języka, literatury lub uważa język starobułgarski w księgach cerkiewnych (spotworzony okropnie) za czysty ruski i z pogardą nazywa język ludu...

Dopiero na tle tak pesymistycznego, ale prawdziwie przedstawionego obrazu stanu elit ukraińskich w Galicji po ponad dziesięcioletniej pracy czołowych budzicieli narodowych z kręgu “Ruskiej Trójcy”, nabierają szczególnego znaczenia szeroko przez Jana Kozika cytowane i komentowane wypowiedzi Iwana Wahylewicza, Jakuba Hołowackiego, a szczególnie Markijana Szaszkiewicza na temat języka literackiego, jego pisowni, literatury pięknej, tradycji religijnych, pamięci historycznej oraz narodowych cech charakteru Ukraińców.

Na tle katastrofalnego stanu elit ukraińskich, gardzących mową swych ojców, uwidacznia się w pełni dalekowzroczna i prekursorska działalność twórców przełomowej “Rusałki Dniestrowej”. Na przekór wszystkim przeciwnościom i jak nikt inny trwali oni w przekonaniu, iż jedyną drogą rozwoju literatury narodowej jest wykorzystanie żywego języka potocznego, a zwłaszcza ustnej twórczości poetyckiej w działalności literackiej, i że tylko rodzima mowa ludu może być podstawą języka literackiego.

Przekonania i opinie “Ruskiej Trójcy” na temat roli języka i literatury w odrodzeniu nowoczesnej świadomości ukraińskiej nieprzypadkowo zostały przez Jana Kozika wyeksponowane, jako że zaowocowały one zarówno w postaci konkretnych dzieł poetyckich i prozatorskich, jak i teoretycznymi rozważaniami na temat znaczenia języka i piśmiennictwa w rozwoju tożsamości i kultury narodowej. Na uwagę zasługuje i ten fakt, że – jak wynika z istotnego ustalenia historyka krakowskiego – projekt zastąpienia cyrylicy abecadłem łacińskim ogłoszony przez Józefa Łozińskiego podpowiedział Rusinom językoznawca słoweński Jeremej B. Kopitar. W odczuciu czołowych działaczy ukraińskich przyjęcie łacinki w piśmiennictwie ukraińskim w Galicji oznaczałoby najpierw utratę języka i zahamowanie rozwoju literatury, a następnie tożsamości narodu ukraińskiego. Wraz z przyjęciem abecadła – pisał Jakub Hołowacki –

przepadłaby ruska indywidualna narodowość, ulotniłby się ruski duch i z Rusi galicyjskiej zrobiłaby się druga Chełmszczyzna, jaką ona była w latach sześćdziesiątych.

Uznawszy cyrylicę za nieodzowną dla piśmiennictwa ukraińskiego, czołowi działacze ukraińscy, chcąc ją obronić wykazywali jej wyższość nad alfabetem łacińskim. Odwołując się w swych uzasadnieniach do argumentów z różnych dziedzin nauki, zachodnioukraińscy budziciele narodowi stworzyli niekiedy bardzo oryginalne i głęboko uzasadnione próby definicji narodu, języka, literatury, które zostały skrupulatnie przez Jana Kozika zebrane i w sposób bardzo przejrzysty i przekonywający przedstawione. Najbardziej lapidarne – zdaniem krakowskiego historyka – cele nowej literatury określił Markijan Szaszkiewicz w wydrukowanej w języku polskim rozprawie Azbuka i abecadło, w której napisał, iż:

Literatura jest potrzebą całego narodu. Dążnością jej i głównym celem jest między wszystkimi, nawet pojedynczymi członkami całego narodu krzewić oświatę.

Przytacza też J. Kozik niezwykle oryginalną i sugestywną definicję narodu Jana Wahylewicza, który powiedział:

Naród podług mojego mniemania jest lud, który wstąpiwszy w życie polityczne wyrobił sobie właściwy charakter lub, że tak powiem, osobny typ, a do tego najwięcej należy język.

Z tego wynikało, że szansę rozwoju ma tylko taka literatura, która “przylgnie do narodu”, stając się własnością nie kilku literatów, lecz całego rozdzielonego granicami narodu ukraińskiego, którego najważniejszym i najtrwalszym spoiwem miał się stać tworzony przez romantyków w oparciu o żywą mowę potoczną nowożytny język literacki.

Wyraźnie widoczne w pracy doktorskiej Jana Kozika dążenie do wszechstronnego zrozumienia znaczenia nowożytnej literatury ukraińskiej w procesie kształtowania się ruchu narodowego Ukraińców przed rokiem 1848 było ze wszech miar uzasadnione i trafne, gdyż był to ruch typowo narodowo-kulturalny. Zasadnicza problematyka takiego ruchu musiała się zatem koncentrować wokół procesu kształtowania się języka literackiego i literatury w już nowo stworzonym, nowożytnym języku. Natomiast sprawy polityczne w tym okresie dyskutowane w sposób dyskretny, zakonspirowany i odsuwane na plan dalszy, miały dać o sobie znać już niebawem. Wybuchły one bowiem podczas wydarzeń w 1846 roku, a zwłaszcza podczas Wiosny Ludów. Stało się to, jak napisał z pewnym zacięciem literackim na początku swej drugiej książki historyk Jan Kozik – podczas wyjątkowo wczesnej i pięknej wiosny 1848 roku, kiedy to wydawało się, że sama natura, przybierając barwy intensywnej zieleni, barwy nadziei, starała się zachęcić ludy do upomnienia się o swe prawa, do likwidacji ładu powiedeńskiego i rozpoczęcia życia narodowego.

Pięć lat po ukazaniu się pierwszej książki krakowskiego historyka ukrainisty również w Uniwersytecie Jagiellońskim obroniona została rozprawa doktorska pt. Ruska Trójca. Karta z życia ukraińskiego Ukraińców w Galicji w pierwszej połowie XIX wieku. Pracę tę, choć wydaną dopiero w 1997 roku, autor nieprzypadkowo poświęcił Janowi Kozikowi. Ten wybitny krakowski uczony, wyróżniający się wyjątkową rzetelnością w badaniach jakże dramatycznych stosunków polsko-ukraińskich, a zarazem człowiek wyjątkowej szlachetności i dobrego serca, ma swój udział w kształtowaniu idei niepodległościowej Ukraińców, którzy od 1991 roku realizują swe aspiracje i ideały w niezależnej i sobornej Ukrainie, układającej już samodzielnie swe dobrosąsiedzkie stosunki z wolną Polską.